Uśmiechu nie powinno się przerysować

author:  Malwina
5.0/5 | 11


Wprawdzie śniegu nie ma, ale srogi mróz.Policzki zdrętwiały.
Zastanawiam się czy będę mogła się uśmiechnąć, bo mięśnie sztywne. Chyba nie zniekształciło mi twarzy, pomyślałam dotykając policzków równie zmarzniętymi palcami. Mimo rękawiczek.Najwyżej mój uśmiech
będzie powściągliwy. Tak właściwie, to jedyne co mi dobrze wychodzi. To uśmiech, kamuflujący stan faktycznego wnętrza, bo uważam, że to co czuję jest tylko moje. Wywnętrzam się nielicznym, czyli tym, którym chcę.Śmiać powinnam się z dobrego kawału lub sytuacyjnej chwili. A stosownie uśmiechać się przy przywitaniu.
Pogodna twarz jest walorem. Lubię uśmiechnięte twarze. Nie przerysowane, bo stają się wówczas niewiarygodne. A powściągliwe uśmiechy zawsze mnie intrygowały. Swoją tajemniczością. Wiedział to już Leonardo da Vinci. Do dziś zatrzymują się nad jego obrazem.

Za życia mamy w mimice twarzy atrybut, ale ...jak na ironię po śmierci również, bo leżąc w pozycji horyzontalnej również serwujemy uśmiechem pełnym tajemnicy........



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
08.12.2015,  mroźny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
30.11.2015,  Beatrix

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

@ Marku

w eseje nie chciało wejść...
Dziękuję za komentarz.
30.11.2015,  Malwina

Moja ocena

Co prawda powinno pojawić się w esejach.
Ale podoba się.
A tło przemyśleń?
Fascynujące.
My rating: