Rozmowy z Czesławem Miłoszem
a nocami rozmawiam z Miłoszem
piszemy do siebie listy
czyste
nienatchnione
czasem gorzkie...
„Twoja nieszcześliwa i głupia młodość.
Twoje przybycie z prowincji do miasta.
Zapotniałe szyby tramwajów, ruchliwa nędza w tłumie.(...)
(...)wszystko za drogie. Za wysokie".
(ojciec)
ojciec ma klucze do skarbca kapitalizmu
wie co to bulle i dywidenda
jeździ karocą dwudziestego drugiego wieku
a nie pojmował, że kosmopolityczny wszechświat
dla dziewczyny z prowincji bywa zbyt męski
albo wprowadzając okoliczności obciążające
nie wydobył tego z siebie w porę
nie, nie skarżę się
nie, nie powiem, że żałuję
nie wypowiem
„Te biedne, artretyczne spuchnięte kolana
mojej mamusi (…) Myślę o nich w dzień moich siedemdziesiątych czwartych urodzin, słuchając wczesnej mszy u Mary Magdalen”.
(mama)
rumianek dla ran i różaniec na każda pogodę
dwie córki - Marta i Maria
pierwsza: ciało i duch, druga: duch i ciało
jedno spoiwo: Maria Magdalena
maestra ars amandi i transformacji
każdy grzech to matczyna łza
„Kiedy mówiłem prawdę, obraźliwe uśmiechy dziennikarskich szczurów
Przypuszczały mnie do konfidencji, że niby znamy się na tym.
(...)dostawali kolejno co chcieli
Każdy jemu należną porcję nicości".
(dziennikarka)
za nicość płacą sosem
który brudzi
nieprawda, że nie ma innej drogi
jestem żurnalistką z pędu
noszę stoper, ale taki, co zatrzymuje bieg w stronę świtania
noszę ślady brudnych stóp, do których nie dotarło jeszcze morze
„serce moje zmęczyło się
Zachwytem
Rozpaczą
Gorliwością
Nadzieją
Paszcza lewiatana
Zamykała się na mnie.”
(jak często, jak często)
tracąc płuca dyszałam strachem jak ryba bez wody
w spotkaniu z nieskończonością umysłu i ludzkiego wnętrza
widzę je okiem na czole
zbyt ciężko człowieku przeczuwam twój strach
ciemną radość, pokątną maskę
jak przeogromne przestrzenie bez grawitacji
atmosfera bez tlenu
laserowe słońce bez ciepła
„Dużo śpię i czytam Tomasza z Akwinu
albo "Śmierć Boga (takie protestanckie dzieło)."
(***)
Czytam życiorys św. Rity i Biblię żydowską.
Śpię po trzy lub trzynaście godzin.
Nigdy w złotym środku. Zawsze na biegunach.
Rozciągnięta wertykalnie i pionowo
do granic możliwości.
"Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy
i ciemną słodycz kobiecego ciała.
Zapachy cynamonów i goździków”
(modlitwa za Miłosza)
Panie Boże, ma on pod dostatkiem u ciebie dżemu i goździków?
prosty heros słowa natchniony duchem,
o którym niektórzy święci chyba nawet nie wiedzieli
potrzebuje pledu słodyczy
podania lekarstwa i tkliwych rąk
oddaj mu w dwójnasób
to czym on nas karmił
pozostaw na zawsze
sytego
"Dwa ocalone wyrazy:
Prawda i sprawiedliwość”
To jest koniec. Innego nie będzie.
piszemy do siebie listy
czyste
nienatchnione
czasem gorzkie...
„Twoja nieszcześliwa i głupia młodość.
Twoje przybycie z prowincji do miasta.
Zapotniałe szyby tramwajów, ruchliwa nędza w tłumie.(...)
(...)wszystko za drogie. Za wysokie".
(ojciec)
ojciec ma klucze do skarbca kapitalizmu
wie co to bulle i dywidenda
jeździ karocą dwudziestego drugiego wieku
a nie pojmował, że kosmopolityczny wszechświat
dla dziewczyny z prowincji bywa zbyt męski
albo wprowadzając okoliczności obciążające
nie wydobył tego z siebie w porę
nie, nie skarżę się
nie, nie powiem, że żałuję
nie wypowiem
„Te biedne, artretyczne spuchnięte kolana
mojej mamusi (…) Myślę o nich w dzień moich siedemdziesiątych czwartych urodzin, słuchając wczesnej mszy u Mary Magdalen”.
(mama)
rumianek dla ran i różaniec na każda pogodę
dwie córki - Marta i Maria
pierwsza: ciało i duch, druga: duch i ciało
jedno spoiwo: Maria Magdalena
maestra ars amandi i transformacji
każdy grzech to matczyna łza
„Kiedy mówiłem prawdę, obraźliwe uśmiechy dziennikarskich szczurów
Przypuszczały mnie do konfidencji, że niby znamy się na tym.
(...)dostawali kolejno co chcieli
Każdy jemu należną porcję nicości".
(dziennikarka)
za nicość płacą sosem
który brudzi
nieprawda, że nie ma innej drogi
jestem żurnalistką z pędu
noszę stoper, ale taki, co zatrzymuje bieg w stronę świtania
noszę ślady brudnych stóp, do których nie dotarło jeszcze morze
„serce moje zmęczyło się
Zachwytem
Rozpaczą
Gorliwością
Nadzieją
Paszcza lewiatana
Zamykała się na mnie.”
(jak często, jak często)
tracąc płuca dyszałam strachem jak ryba bez wody
w spotkaniu z nieskończonością umysłu i ludzkiego wnętrza
widzę je okiem na czole
zbyt ciężko człowieku przeczuwam twój strach
ciemną radość, pokątną maskę
jak przeogromne przestrzenie bez grawitacji
atmosfera bez tlenu
laserowe słońce bez ciepła
„Dużo śpię i czytam Tomasza z Akwinu
albo "Śmierć Boga (takie protestanckie dzieło)."
(***)
Czytam życiorys św. Rity i Biblię żydowską.
Śpię po trzy lub trzynaście godzin.
Nigdy w złotym środku. Zawsze na biegunach.
Rozciągnięta wertykalnie i pionowo
do granic możliwości.
"Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy
i ciemną słodycz kobiecego ciała.
Zapachy cynamonów i goździków”
(modlitwa za Miłosza)
Panie Boże, ma on pod dostatkiem u ciebie dżemu i goździków?
prosty heros słowa natchniony duchem,
o którym niektórzy święci chyba nawet nie wiedzieli
potrzebuje pledu słodyczy
podania lekarstwa i tkliwych rąk
oddaj mu w dwójnasób
to czym on nas karmił
pozostaw na zawsze
sytego
"Dwa ocalone wyrazy:
Prawda i sprawiedliwość”
To jest koniec. Innego nie będzie.

My rating