krytyk literacki
z nie do zdarcia
skórzanym mocno ściśniętym jak szczęki
paskiem w spodniach w kant
siedzi w cieniu bibliotecznej lampy
obiera do kości metafor
strofy mistrza Herberta
ostrzem ołówka dźga
w ponadprogramowe znaczenia wyrazów
bez iskry w oku
bez śladu rumieńca (podniecenia?wstydu?
z powodu zbrodni)
musi objaśnić pokoleniu doktora Hausa
ograbionemu z wyobraźni
jak poeta de facto
powinien pisać
za to mu płacą
choć nikt nie czyta
jego płomiennych przysiąg
pisanych kamienną ręką
sam nigdy nie stał po drugiej stronie
nie ma na to najmniejszej ochoty
dość ma problemów
natchnienia starcza na prezenty dla żony
gasi lampę
zamyka tom wierszy
wtedy patrzy na mnie
z syzyfowym zmęczeniem
przekuwa mnie w czułość
skórzanym mocno ściśniętym jak szczęki
paskiem w spodniach w kant
siedzi w cieniu bibliotecznej lampy
obiera do kości metafor
strofy mistrza Herberta
ostrzem ołówka dźga
w ponadprogramowe znaczenia wyrazów
bez iskry w oku
bez śladu rumieńca (podniecenia?wstydu?
z powodu zbrodni)
musi objaśnić pokoleniu doktora Hausa
ograbionemu z wyobraźni
jak poeta de facto
powinien pisać
za to mu płacą
choć nikt nie czyta
jego płomiennych przysiąg
pisanych kamienną ręką
sam nigdy nie stał po drugiej stronie
nie ma na to najmniejszej ochoty
dość ma problemów
natchnienia starcza na prezenty dla żony
gasi lampę
zamyka tom wierszy
wtedy patrzy na mnie
z syzyfowym zmęczeniem
przekuwa mnie w czułość
COMMENTS
ADD COMMENT
