ona
gdy puka do drzwi kurczy się cała
zasklepia do wnętrza nasyconego wspomnieniami
chłopców z podwórka którzy ciągnęli ją za warkocze
prawie muszę uklęknąć żeby wbić się
pod powieki i rzęsy i znaleźć człowieka
rano
zaparzam jej kawę dolewam mleka
od świtu próbuje się do mnie upodobnić
zakładając jeszcze bardziej kwieciste bluzki
nie powiem jej że to pod bluzką
jeszcze dalej
pod skórą
pod szkieletem mięśni
i z powrotem w mózgu
kryje się tajemnica
wieczorem
zaparzam jej kawę dolewam mleka
codziennie czytamy siebie od nowa
ale coraz bardziej odległe nasze kubki na stole
zasklepia do wnętrza nasyconego wspomnieniami
chłopców z podwórka którzy ciągnęli ją za warkocze
prawie muszę uklęknąć żeby wbić się
pod powieki i rzęsy i znaleźć człowieka
rano
zaparzam jej kawę dolewam mleka
od świtu próbuje się do mnie upodobnić
zakładając jeszcze bardziej kwieciste bluzki
nie powiem jej że to pod bluzką
jeszcze dalej
pod skórą
pod szkieletem mięśni
i z powrotem w mózgu
kryje się tajemnica
wieczorem
zaparzam jej kawę dolewam mleka
codziennie czytamy siebie od nowa
ale coraz bardziej odległe nasze kubki na stole

My rating
My rating
ciekawy wiersz,chyba o mnie;-)