Nie ma dnia
Nie ma dnia bez linijki. Nie ma dnia bez wyglądania przez okno w oczekiwaniu ciemnego, nocnego nieba, które wszystko przykrywa. Nie ma dnia bez odległych krzyków, które słychać zza ściany, zza wielu równoległych ścian. Każdy dzień jest nową decyzją, niepodjętą.
Gdbyby nagle otworzyć ręcę, wypadły by z nich wszystkie narzędzia, których używamy do obrony. Dlatego nie ma dnia bez zaciskania rąk.
Nie ma dnia bez czarnych, wolno sunących statków na zachodzie. Nie ma dnia bez sukien osłaniających i odsłaniających powoli ciało, nawet niechcący. Nie ma dnia bez dłoni, które zawędrowały gdzieś przypadkiem, kierowane wspomnieniem zapachu nocy.
I nie ma dnia bez zapamiętania, bez utrwalenia czegoś nowego w głębokiej piwnicy zawszości.
Gdbyby nagle otworzyć ręcę, wypadły by z nich wszystkie narzędzia, których używamy do obrony. Dlatego nie ma dnia bez zaciskania rąk.
Nie ma dnia bez czarnych, wolno sunących statków na zachodzie. Nie ma dnia bez sukien osłaniających i odsłaniających powoli ciało, nawet niechcący. Nie ma dnia bez dłoni, które zawędrowały gdzieś przypadkiem, kierowane wspomnieniem zapachu nocy.
I nie ma dnia bez zapamiętania, bez utrwalenia czegoś nowego w głębokiej piwnicy zawszości.

My rating
nie ma dnia
za duzo powtarzasz to samo ale wiersz dobry szczegolnie ta obrona ktorej wszystko wypada z rak