A PANI POWIE… CÓŻ…

5.0/5 | 1


A PANI POWIE… CÓŻ… (druga część dyptyku)


W wiersza modlitwę dla Ciebie się zanurzyć
Raczy Pani wybaczyć… znów musiałem
A Pani powie… cóż… od wschodu już się chmurzy
A co powiedzą płatki… róży którą Pani zerwałem ?

Dla Ciebie w nut symetrii drżące dłonie
I niebo zmierzchem fioletowe z jedną różą
Spójrz… niebo Ci odsłonię
Skryjmy się w jej płatkach przed burzą

Osłonią nas okryją… wdzięcząc się w pokłonach
Spójrz na ich barwę Pani i lá bell tiurniury
Choć zbrojne w kolce… płoną w unisonach
Nieśmiałością strojne… pąsu i purpury

Nierozważnie przed burzą flirtują nieśmiało
Z wiatrem co szepce… i liśćmi szeleści
Rozkochane zapachem rozkoszy wzbierają
Sonatą pieszczot warg niewieścich

Lirycznie zakończyć…? nie… nie teraz jeszcze
Bo płatki owej róży… to Ci zdradzę nieśmiało
Delikatność miłosną z aksamitem splatają
Czują duszą krasnalą… motyle jak piórko mają ciało

Pląsów i pieszczot czekają różanych
A wiatr harf poszumem wygrywa poezje
Głaszcze liście… płatki róż rozwiewa
Książę dmuchawiec stęsknionym duszom śpiewa

Serenad zakochanych apoteozy
Wiarą przepełnione ciepłe gładzi dłonie
I wiersza niedośpiewanie… i serce…
Śpiewnie tulące tę jedną różę a'canzone


⊰Ҝற$⊱……………………………………………………… Ponary u Narie 1O września 'O3

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating: