nibysen
niech się napisze sam
mój połamany życiorys
idę w las spać
dajcie mi spokój święte jeżyny miękkie krety krasnale
potykam się na ciemnej ścieżce
o łupiny glinianej filiżanki z której serwowowałam kawę lalkom
zahaczam włosami o barwę liści czarną pożyłkowaną białymi nitkami
takie liście miały porzeczki w sadzie babki od strony matki
w kieszeni niosę krople od znachora przeciw złym snom
koniecznie potrzebne
sama już dawno przestałam się bronić
poległam uległam rozlałam się po ogrodzie
nie budź mnie kochanie
spotkamy się jeszcze na jeziorze o mętnej wodzie z wodorostami
popłyniemy
tylko bądź cierpliwy kolejną noc
mój połamany życiorys
idę w las spać
dajcie mi spokój święte jeżyny miękkie krety krasnale
potykam się na ciemnej ścieżce
o łupiny glinianej filiżanki z której serwowowałam kawę lalkom
zahaczam włosami o barwę liści czarną pożyłkowaną białymi nitkami
takie liście miały porzeczki w sadzie babki od strony matki
w kieszeni niosę krople od znachora przeciw złym snom
koniecznie potrzebne
sama już dawno przestałam się bronić
poległam uległam rozlałam się po ogrodzie
nie budź mnie kochanie
spotkamy się jeszcze na jeziorze o mętnej wodzie z wodorostami
popłyniemy
tylko bądź cierpliwy kolejną noc

My rating
My rating
My rating